sobota, 17 listopada 2012

Przyciągamy to, czego się boimy?

Tak- boję się Go... Boję się jak cholera... Że tylko kiedy pokażę swoją słabość zostanę wyszydzona... wyśmiana... Nawet nie umiem dobrze sprecyzować tego uczucia... Boję się odrzucenia. Boję się że źle interpretuję znaki, że znowu się zawiodę. Sama nie wiem czego jeszcze się boję. Więc żyję w słodkim niedomyśle, niepewności... Nadziei... A kiedy o tym pomyślę, aż mnie skręca od środka. Może lepiej przekonać się? Ułyszeć to, zobaczyć... Nie wiem... cokolwiek... A tak przywdziałam maskę pokerzystki z nadzieją że cokolwiek dzięki temu zyskam. Nie zyskuję nic...  Może to nie jest dobra strategia. Boże... no ja nie wiem co mam o tym myśleć... Jeżeli on tylko się mną bawi? Wszyscy do okoła mi to mówią. Dlaczego nie mogę w to uwierzyć??? Dlaczego?! Miotam się okrutnie, ani zapomnieć, ani zrozumieć... Ani w prawo ani w lewo... Jakaś pieprzona tortura..
Ale czym ja do cholery jestem?! Jakąś łkawą, miłą dziewczynką na zawołanie?! Nie! Nie do cholery jasnej!
Szkoda tylko że po chwili siły i udawania (nawet przed samą sobą) że nic mnie to nie obchodzi rzyhcdzi chwila, że znowu czuję się jak struś... chcę schować głowę w piach... Nie słyszeć, nie widzieć, nie pamietać...

GET OUT OF MY HEAD!!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz