Wydawać by się mogło, że z dnia na dzień coraz lepiej sobie z "TYM" radzę. I mam rację- tylko mi się wydaje. A jeżeli to wszystko szumy komunikacyjne.... boże... czuje wstyd i zażenowanie... Już nigdy wiecej nie spojrzę w oczy... Odbieram kompa i dzida. Never again! Chyba wtopiłam... Z resztą sama już nie wiem. Nie umiem tego sprecyzować w żaden sposób. Mam jeden cel- chcę pojechać znowu do USA. Tutaj nie spotyka mnie ostatnio nic fantastycznego. Colin... Kto wie, może nam się urwie kontakt... W zasadzie cenię w nim to, że dostoowuje się do moich uwag. Nie ma tego w duszy, ale naprawde poprawił się... Mam w głowie milion myśli. odbijam się od jednego faceta do drugiego. Miedzy wstydem a zmieszaniem. Teraz ta proporcja przesuwa się bardziej w kierunku "wstyd". Właściwie nie wiem dlaczego się tak tym przejmuję. Stało się, trudno. Bywa. Trzeba otrzepać się i iść dalej. Ważne że wiem, że trzeba iść dalej i zapomnieć go, bo nie pasujemy do siebie. Dwie inne bajki, problemy komunikacyjne, zero zrzumienia intencji. Nie. Z tego nie może wyjść nic dobrego. Jszcze tylko ten poniedziałek, tylko odbiorę tego kompa i spadam. I mam nadzieję, że go więcej nie spotkam. Taaaaki milusi był przez telefon. Aż mi sie wierzyć nie chciało! Jak nie on.
Jeju, jeju... jak ja się miotam. Między Konradem tutaj, Colinem 7 tysięcy mil stąd i Kamilem w mojej przeszłości. Znowu dziś złapałam się na "boże, jak ja za nim tęsknię..." Czasami dopada mnie nawet myśl "ciekawe czy on czuje to samo..." ... Pewnie nie. Teraz jego życie poto czyło sie w zupełnie inną stronę. Dziecko, praca, obowiązki. Chyba tylko ja sie tak piekielnie miotam. Między tęsknotą za bliskością, żądzą niezależności i ideałami. Ludzka psychika jest skompliowana.
Wiem tylko tyle- trzeba się bronić. Jeżeli nie posłucham tym razem rozumu znowu będę cierpieć. Chyba wystarczy mi tego cierpienia jak na ostatnie dwa lata. Przecież wreszcie muszę wyciągnać wnioski i nauczkę.
Przestan o tym mysleć. Masz ważniejsze sprawy na głowie! Basta.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz